Data teatr

Fałszywa polędwica, czyli da Vinci znad Wełtawy. [Reportaż Mariusza Szczygła]

2018.02.09 21:45 ben13022 Fałszywa polędwica, czyli da Vinci znad Wełtawy. [Reportaż Mariusza Szczygła]

Mariusz Szczygieł, 2018 r.: - Po spotkaniu z czytelnikami we Lwowie podeszła do mnie małżonka konsula Republiki Czeskiej. Zaproponowała, że pan konsul za chwilę podjedzie samochodem pod księgarnię, żeby zabrać mnie i pokazać rzecz ważną dla Czechów na Ukrainie. Chodzi o pewną pamiątkową tablicę.
Zgodziłem się od razu. Wszystko, co dla Czechów ważne, mnie także interesuje.
Konsul zawiózł nas do czeskiego konsulatu. Był późny wieczór i ukraińscy strażnicy patrzyli spode łba na tę nagłą wizytę, zwłaszcza że dyplomata z gościem nie weszli do pomieszczeń urzędowych, tylko stali w jednym miejscu na korytarzu i wpatrywali się w ścianę.
A na niej - w złotą tablicę z czarnym napisem: „W tym miejscu w latach 1902-1903 Jára Cimrman miał zamiar wybudować gigantyczną fabrykę wody sodowej”.
Przeczytałem napis i spojrzałem zaskoczony na gospodarzy. Dyplomata, widząc moje zdumienie, uznał za stosowne od razu wyjaśnić: - Oczywiście Jára Cimrman miał doświadczenie w wodzie sodowej, bo przyjechał do Lwowa wprost z Budapesztu, gdzie z sukcesem wpuścił bąbelki do Dunaju.
Przy tym pan konsul nawet się nie uśmiechnął. Zrozumiałem, że nie było w tym rzeczowym wyjaśnieniu ani w tablicy nic zabawnego.
Spojrzałem jeszcze raz wymownie na konsula, który dalej wyjaśniał: - W miejscu, gdzie stoi budynek konsulatu, był wielki dół. Jára wykopał go pod fundamenty fabryki. Niestety, z niejasnych powodów nie dokończył dzieła. I na tych fundamentach zbudowano nasz konsulat.
Poniższy reportaż Mariusza Szczygła o Járze Cimrmanie ukazał się w "Gazecie Wyborczej" 5 stycznia 2011 r. oraz w wydanej przez Agorę książce "Láska nebeská"
  • CZĘŚĆ 1: Jára Cimrman we mgle
W Muzeum Narodowym w Pradze skończyła się właśnie wystawa dzieł największego czeskiego geniusza, a prawdopodobnie jednego z największych geniuszów świata - Járy Cimrmana. Otwarto ją w święto narodowe, w dzień patrona Czech - św. Wacława. W kraju, w którym panuje niechęć do zadęcia, taka symboliczna data coś znaczy.
Cimrman był bowiem umysłem renesansowym, porównywalnym tylko z Leonardem da Vinci. ("To jedyny mój pacjent, który potrafił wywołać we mnie kompleks" - Zygmunt Freud).
Wystawa w Narodowym pokazywała ułamek twórczości Cimrmana - wynalazki. Wiele z nich współcześni czescy inżynierowie odtworzyli na podstawie szkiców, które odnajdowano przypadkiem od 1965 roku zamurowane w ścianach.
Kiedy usiłowałem wejść na tę wystawę, musiałem stoczyć bój z tłumem. Szczerze mówiąc, udało mi się włożyć głowę między ściśnięte ciała Brytyjki i Francuza i zobaczyć przez chwilę jedno z dzieł.
Była to genialna wprost wtyczka do prądu. (Wielu cimrmanologów dowodzi, że Jára Cimrman pomógł Edisonowi wynaleźć żarówkę; inni, choćby polski znawca J.C. Paweł Leszczyński, przychylają się do wersji, że Czech na zlecenie Edisona wyrobił gwint do żarówki; z tego powodu powszechnie na żarówki mówiono w Czechosłowacji "jarówki"). Genialna wtyczka, którą zobaczyłem w muzeum, przeznaczona jest dla samobójców. Zamiast kabla ma rączkę z metalu, gwarantuje więc natychmiastową śmierć.
Mało kto wie, że Jára Cimrman był pionierem internetu. Kiedy w 1889 roku Amerykanin Strowger wynalazł centralę telefoniczną, Cimrman niewiele później kupił tani namiot cyrkowy, który przemienił w naukowe centrum telekomunikacyjne. Zatrudnił do tego 12 emerytowanych profesorów szkół średnich. Każdego z nich posadził w namiocie przy telefonie i płacił za odpowiadanie dzwoniącym na pytania z jego dziedziny. Namiot działał cztery lata, do momentu, aż siedmiu profesorów zaatakował wirus.
Jára Cimrman - wynalazca, dramatopisarz, eksperymentator teatru, kompozytor, dentysta, filozof, narciarz, globtroter (zdobył biegun północny), przyjaciel i nauczyciel Alberta Einsteina - w Polsce nie jest szeroko znany.
Zanim postanowiłem przełamać polskie milczenie na jego temat, chciałem zorientować się, dlaczego nasi bohemiści nigdy nie poświęcili mu popularyzatorskiego studium. Rozmawiałem o tym z wieloma Czechami, którzy byli zgodni: zazdrość.
Zresztą, dowodzili, zjada ona też wiele innych narodów. Kiedy nieprzygotowany odbiorca zetknie się ze spuścizną Cimrmana, przeżywa szok, a potem falę zawiści. Na przykład wielu powątpiewa w zdobycie przez Cimrmana bieguna północnego: twierdzą, że uciekając przed wygłodniałym plemieniem Mlasków, ominął biegun o siedem metrów. Trudno chyba im pogodzić się z tym, że Czesi - ten niezbyt liczny naród - wydali na świat kogoś, kto przygniata swoim dorobkiem najzdolniejszych Polaków, Niemców czy Rosjan.
À propos tych ostatnich - zauważyłem, że w kanonicznej monografii o Antonim Czechowie autorstwa René Śliwowskiego nie ma informacji (wypadła celowo?) o znamiennym spotkaniu obu twórców, dzięki któremu Czechow napisał "Trzy siostry".
Było tak: Czechow siedział w swojej altanie i pisał. - Antoni Pawłowiczu, a co to piszecie? - zagadnął Jára Cimrman, który właśnie przechodził obok. - "Dwie siostry" - odpowiedział pisarz. - Nie za mało? - spytał geniusz i poszedł dalej.
Zacznijmy jednak od życiorysu. Jára Cimrman urodził się w Wiedniu, w latach 1840-1893, jako syn czeskiego krawca Leopolda Cimrmana i austriackiej aktorki Marlen Jelinek-Cimrman (konflikt rodziców spowodował, że chodził jednocześnie do czeskiej i niemieckiej szkoły).
Sam wybrał narodowość czeską i z nią się utożsamiał.
Jako genialnie piszące dziecko wysyłał listy protestacyjne do zaborcy, czyli cesarza monarchii habsburskiej Franciszka Józefa. Cesarz jednak nigdy na nie nie odpowiedział. Prawdopodobnie dlatego, że mały Jára prosił go o to, żeby umarł lub abdykował w jakimś łatwym do zapamiętania roku.
W 2008 r. odnalazła się ostatnia sztuka patriotyczna Cimrmana. Podczas likwidacji cukrowni w Dymokurach, gdzie Cimrman przez pewien czas był nauczycielem w szkole podstawowej, znaleziono rękopis. Tekst nosi tytuł "Czeskie niebo", bo właśnie w niebie zbiera się senat złożony z największych postaci czeskiej historii."Ograniczenie produkcji cukru w Republice Czeskiej przyniosło przynajmniej jeden słodki efekt" - pisała prasa.
W uwagach dla reżysera Cimrman pisze wprost, że aby odciągnąć uwagę od antyhabsburskiej wymowy sztuki, reżyserzy powinni rozważyć wystawianie jej pod tytułem "Chwała cesarzowi!".
Mieszkańcy Dymokur są zaś dumni z pomocy, jaką dramaturg od nich otrzymał. Otóż żeby mieć 27 kopii sztuki naraz, Cimrman dyktował ją wszystkim 27 uczniom. Jeszcze do niedawna żyli ostatni, którzy chwalili się, że byli tzw. żywą kopiarką Cimrmana.
Ojciec Járy, czeski patriota, pochodził z Liptakova i przez całe życie nie mógł o tym zapomnieć. Zygmunt Freud, który szył w jego wiedeńskiej pracowni zimowe palto, zdiagnozował u Leopolda nerwicę natręctw, a właściwie jej odmianę, którą wprowadził potem do nauki jako telepatriotyzm.
Krawiec podczas szycia miał przywidzenia, że jest małym chłopcem i w rodzinnym Liptakovie próbuje cukierków z miodu. Wkładał wtedy bezwiednie do ust metalowe guziki, po czym ssał je i połykał. Jego organizm nie umiał ich strawić, w rezultacie usunięto mu operacyjnie 87 guzików.(Po pozbawieniu żołądka ciężaru ojciec nabył obsesji, że jest za lekki i uleci w powietrze; z tego problemu także leczył go Freud).
Wróćmy jednak do rozrzutu lat urodzenia Járy Cimrmana. Polski badacz Paweł Leszczyński skłania się do teorii, że wynika on z manii geniusza. „Jedną z jego obsesji - pisze Leszczyński za cimrmanologami czeskimi - było nieustanne niszczenie i fałszowanie jakichkolwiek informacji na swój temat, począwszy od fotografii, a skończywszy na oficjalnych dokumentach.
Cimrman chciał w ten sposób zapobiec tworzeniu swojej legendy, uznając przede wszystkim wagę czynów, a nie suchych faktów i dat”.
Prawdopodobnie zacieranie śladów doprowadziło do tego, że nie jest znany niemal żaden wizerunek Járy Cimrmana. Istnieje jego autopopiersie z kamienia, na którym zanikły już rysy twarzy, ponieważ przez dziesiątki lat rzeźba służyła jako manekin w zakładzie kapeluszniczym. Na popiersie wkładano filcowe kapelusze i formowano je gorącą parą.
Zachowało się za to jedno jedyne zdjęcie przyszłego geniusza - ma na nim około roku.
Widzimy go tu z siostrą bliźniaczką, ale niestety, nie wiadomo, które z dzieci to Jára.
Zauważmy, że jedno z nich unosi lewą dłoń z przegiętym nadgarstkiem - i na tej podstawie sądzi się, że jest to dziewczynka. Niemniej kiedy pojawiła się pogłoska, że Jára Cimrman był także homoseksualistą, uznaje się możliwość, że dziecko z przegiętym nadgarstkiem jest płci męskiej.
Sporo pisało się o traumie, jaką Jára przeżył w młodości.
Rodzice do 16. roku życia ukrywali przed nim, że jest chłopcem, bo chcieli, żeby donosił ubrania po starszej siostrze. Wracając do dat urodzenia. Istnieje też inna teoria. Dzięki niej w Czechach przez wiele lat obchodzono setną rocznicę urodzin geniusza. Do tej wersji skłania się polska badaczka Magdalena Domaradzka. Oto fragment wykładu na temat Cimrmana w Pradze w 1992 roku, jaki Domaradzka cytuje w swojej pracy:
"Również w tym roku obchodzimy setną rocznicę urodzin Járy Cimrmana. Dzięki proboszczowi IV parafii w Wiedniu Franzowi Huschkowi, który większości zapisów w księgach dokonywał w stanie nietrzeźwym, nie da się z pewnością powiedzieć, czy małżonkom Marlenie i Leopoldowi Cimrmanom urodził się synek mroźnej nocy w lutym roku 1857, 1864, 1867 czy 1892. Zapisy sugerują nawet rok 1893. A więc i w przyszłym roku minie 100 lat od dnia jego narodzin".
Nie wiadomo, kiedy Cimrman umarł. Przyjmuje się, że zniknął w pewnym momencie, ale nikt nie wie, w jaki sposób, kiedy i gdzie.
Po sensacyjnym odnalezieniu jego spuścizny w 1966 roku (teoretyk muzyki dr Hedvabný chciał zbudować w swoim domu w Liptakovie kominek i znalazł w ścianie skrzynię z dramatami, partyturami i szkicami Cimrmana) wystawiono pierwszą sztukę "Akt". Od razu było wiadomo, że jest to czeski dramaturg wszech czasów.
Najlepiej wyraził to scenarzysta i aktor "Butelek zwrotnych" i "Koli" Zdenek Sverák:
"Można w to wątpić. Można się z tym nie zgadzać, ale to jedyne, co przeciwko temu da się zrobić". Od 1992 roku działa w Pradze Teatr Járy Cimrmana na Żiżkowie (www.zdjc.cz), który wystawia 15 z 29 odnalezionych sztuk mistrza. Kolejki po bilety ustawiają się tam od siódmej rano.
W ciągu dziesięciu lat udało mi się obejrzeć tylko jedno przedstawienie, co - jak mnie przekonywała jedna z bojowniczek o bilety - i tak jest sukcesem.
Ponieważ nie wiadomo, od kiedy Cimrman nie żyje, można założyć, że przez nikogo nierozpoznany mógł widzieć pierwsze wystawienia swoich sztuk w komunistycznej Czechosłowacji.
Od czasu, kiedy po raz pierwszy publicznie zaprezentowano dokonania czeskiego geniusza (w słynnym programie radiowym nadawanym na żywo z bezalkoholowej winiarni Pod Pająkiem w Pradze), jego sztuki stały się modne i są modne do dzisiaj.
W Polsce przez ostatnich 20 lat nie pisało i nie mówiło się o tym za wiele ze względu na estymę, jaką cieszy się w naszych elitach intelektualnych dramaturg Václav Havel.
Dramaturgia Cimrmana to teatr między operetką a Ibsenem. Ktoś nazwał jego sztuki "bajkami deformowanymi przez logikę i doświadczenie dorosłych". Ma na koncie więcej różnorodnych dokonań dramaturgicznych niż Havel, bo i monumentalne dzieła historyczne, i farsy, i musicale.
Jedna ze sztuk świadczy - zdaniem znawców - że Jára Cimrman dożył jednak sędziwego wieku. W dramacie "Śliwka" - z podtytułem "Sceniczny sklerotykon" - większość postaci to ludzie bardzo starzy, dialogi są po raz pierwszy rwane i niedokończone, jakby opuszczały fabularne koryto rzeki, tworząc ślepe laguny, z których nie ma już powrotu.
Wszyscy są zgodni, że tylko bardzo dojrzały twórca mógł tak idealnie pokazać, jakie piętno starość odciska na mózgu. Cimrman przedstawia dwie komplementarne wady umysłu starego człowieka: nie ma on już zdolności utrzymania myśli i za nic nie opuści tej myśli, którą ma.
Obserwując potencjał intelektualny aktorów, Cimrman stworzył słynny w Czechach i Austrii Dekalog Aktora. Oto pierwsze cztery przykazania:
  1. Pamiętaj, że na scenie nazywasz się inaczej niż w życiu. Dobrze jest znać imiona pozostałych postaci.
  2. Emocje wyrażaj raczej tyłem do publiczności. I śmiech, i płacz najlepiej wyrazisz ruchem ramion.
  3. Za przedmioty rzucane na scenę nie dziękuj.
  4. Przy podpowiedziach suflera nie powtarzaj wszystkich zdań, niektóre są dla twoich kolegów. Jako wizjoner teatru Jára Cimrman doprowadził do najciekawszego eksperymentu w teatrze europejskim I połowy XX wieku. (Streszczam za doc. Jirzím Šebánkiem, który omawiał go na IV Salonie Járy Cimrmana w 1970 r.). Czech miał ambicję pokazać w teatrze monumentalny kalejdoskop historii, zaczynający się od bitwy pod Termopilami, z powstaniem bokserów w Chinach na finał.
Widowisko usytuował w amfiteatrze o długości ośmiu kilometrów. Tak wielkiej sceny widz nie mógł zobaczyć nawet przy użyciu lornetki, dlatego za zezwoleniem c.k. kolei scenografię przedstawienia ustawił wzdłuż trakcji między Tešeticami a Vrkutami, gdzie pociągi zwalniały bieg, a pasażerowie z okien i dachów wagonów obserwowali akcję. Kiedy pociąg wracał, widzowie mieli wyjątkową możliwość oglądania przedstawienia od końca do początku.
Ówczesna prasa pisze, że w trakcie najbardziej sensacyjnych scen kolej odnotowała wiele przypadków użycia hamulców bezpieczeństwa i z tego powodu szybko wycofała się z koprodukcji.
Cimrman w latach 90. XIX wieku zbudował od podstaw teatr lalkowy w Paragwaju. Przy tej okazji wynalazł tzw. ożywione drewno.
Podczas swojej pracy politycznej z paragwajską biedotą napotkał problem, jak wytłumaczyć jej pojęcie "rząd marionetkowy". Zaczął więc rzeźbić lalki z drewna. Cóż, lekcje Cimrmana nie satysfakcjonowały naiwnych widzów: "Ministrowie przecież nie są tak mali!" - krzyczeli. Z dnia na dzień rzeźbił więc większe lalki, aż w końcu kupił w fabryce odzieży Peréz kilka manekinów wystawowych. Biedota przywitała te figury z zachwytem.
Niestety, po kilku przedstawieniach "Marionetkowej junty" on i jego pomocnicy byli tak wyczerpani poruszaniem manekinów, że doszło do przełomu. Przełom ów wstrząsnął teatrem lalkowym jako takim. Otóż Cimrman zastąpił manekiny żywymi aktorami i właśnie na nich zaczęto mówić "ożywione drewno". Aktorzy ci byli bez talentu, choć prowadzeni linkami za rękę, poruszali się także o własnych siłach. Dlatego też Cimrman mógł zastąpić prowadzących lalki półprowadzącymi, którzy pracowali za połowę pensji.
Od lat co jakiś czas odnajdują się nowe dzieła Cimrmana i warto zauważyć, że jeśli teksty dramatyczne mają tytuły przeciętne, bez polotu, to
nazwy jego utworów muzycznych zawsze skrzą się od humoru, np. "Jazzuici" (chorał), "Fokstrotyl" (fokstrot), "Fałszywa polędwica" (uwertura dysharmoniczna), "Majonez" (polonez), "Przenikliwy biszkopt" (sonata na dwa flety i piszczałkę). Pojechałem niedawno do Pragi na wykład o dokonaniach operowych Járy Cimrmana.
Do jego pierwszego kontaktu ze światem opery doszło w 1882 roku, kiedy dla Theater an der Wien przygotował fortepianową windę.
Skrócił tym i ułatwił sześciu tragarzom codzienne transportowanie fortepianu z sali prób w suterenie na scenę i z powrotem po schodach.
Strasznie niszczyło to instrument. Rok później napisał już dla tego teatru pierwszy kuplet.
Operę "Proso" stworzył na polu pod Warszawą. We wrześniu 1895 roku ze swoim przyjacielem hrabią Ferdynandem Zeppelinem wylecieli sterowcem do Brukseli. Jednak nieprzyjazny wiatr zepchnął ich aż do Polski. Zeppelin uniknął zderzenia z drzewami, lądując na świeżym ściernisku. Przez to płaszcz sterowca uległ wielokrotnej perforacji. Ponieważ przy wychodzeniu z kosza Jára zwichnął nogę, hrabia zalepiał dziury, a Jára Cimrman wykorzystał przerwę do napisania siedmiogodzinnego fresku operowego "Proso", który zaczyna się od sceny, kiedy pod Glasgow na pustkowiu, w biednej serbskiej rodzinie, rodzi się bogaty hrabia Nikolić.
Dr Jan Hrabeta przedstawił podczas wykładu specyficzny Cimrmanowski sposób zapisu nut. Otóż kompozytor nie używał papieru nutowego. Przez pewien czas interpretowano to wysoką ceną liniowanego papieru w tamtych czasach.
Jára kreślił na papierze gładkim, a pięciolinię miał wyrysowaną na ruchomej podkładce, którą kładł pod arkusz. Z biegiem czasu znawcy ustalili, że powodem nie była wysoka cena, ale kwestia transpozycji. Jednym prostym ruchem przesuwał podkładkę w dół lub w górę i już miał utwór przetransponowany, co ułatwiało pracę muzykom.
Cimrman, w odróżnieniu od wszystkich ówczesnych kompozytorów, nie wykorzystywał w uwerturach ani pobocznych, ani tym bardziej głównych motywów melodycznych. Na przykład w uwerturze do operetki "Knajpa na polance" nie znajdziemy ani jednej muzycznej myśli. Cimrman pracuje tu wyłącznie z muzycznymi pauzami. Tak więc stwarza atmosferę pełną napięcia; stopniuje ją nieustannym przeplataniem elementu oczekiwania i elementu rozczarowania. Jest to przykład jego sławnych "kompozycji frustracyjnych".
Po takiej uwerturze niezaspokojony słuchacz tym łapczywiej wita pełne muzycznie części samej operetki.
W tym kontekście blednie późniejsze (o wiele dekad!) dokonanie Johna Cage'a, który w 1952 roku stworzył sławny utwór 4'33'', znany jako "cztery i pół minuty ciszy" - utwór bez jednego dźwięku.
Nie wszystkie pomysły czeskiego geniusza były jednak udane. Jako librecista chciał osiągnąć doskonałość absolutną, dlatego niepokoiła go kwestia rymu. Rymy dokładne, takie jak "życie - mycie" czy "brała - dała", uznawał za półrymy.
Słuchacz - według Cimrmana - miał prawo do całkowitego współbrzmienia. To doprowadziło kompozytora do teorii rymu absolutnego. Jej fundamentem jest twierdzenie, że rym absolutny można stworzyć wyłącznie przez powtórzenie słowa. Jak w jego operze "Janowice Węglarzowe":
Kochałem dziewczę piękne/ Oczy miała bardzo piękne/ Włosy miała bardzo jasne/ Co dla ludzi było jasne/ Kiedy rano się obudziła/ Wtedy się już obudziła.
Cóż, wymagający słuchacz - jak zauważył prof. Pavel Vondruška - nie obroni się przed poczuciem, że doskonałość rymu osiągnięto tu ze szkodą dla treści.
Za to niewątpliwym wkładem Járy Cimrmana w historię fotografii światowej jest absolutnie oryginalna idea zdjęcia, na którym nic nie widać.
Pecha miał wynalazek zgłoszony w londyńskim Patent Office - bar dla psów (na zdjęciu). Bary te produkowała firma kamieniarska Stones and Sons. W wyniku złośliwości przechodniów szybko zostały usunięte. Ludzie bowiem w nocy masowo nalewali do nich alkohol.
Miejsce na tę skromną prezentację geniusza wszech czasów się kończy.
Odnotuję jeszcze, że nie bez powodu odsłonięto niedawno w Sudetach w miasteczku Tnavald pomnik Cimrmana, na którym nie można go zobaczyć. Jest to bowiem "Jára Cimrman we mgle".
  • CZĘŚĆ 2: Jára Cimrman w realu
Nie ma Czecha, który by nie wiedział, kim jest Jára Cimrman, chociaż nie istnieje i nigdy nie istniał. To geniusz wymyślony. Jednak naród czeski otacza go kultem.
Oto sześć elementów, bez których trudno zrozumieć ten fenomen.
Po pierwsze: garść prawdy.
Teatr Járy Cimrmana na Żiżkowie rzeczywiście działa, a kolejki po bilety rzeczywiście ustawiają się od rana.
Wystawa w Muzeum Narodowym naprawdę się odbyła i naprawdę została otwarta w dzień patrona Czech.
Patriotyczny spektakl "Czeskie niebo" (rękopis rzekomo znaleziony w cukrowni) miał premierę dokładnie w 90. rocznicę powstania Czechosłowacji, w 2008 roku.
W 2009 roku ukazało się pełne wydanie wszystkich dramatów Járy Cimrmana i wykładów o nim (z którego zaczerpnąłem część powyższych informacji).
W 2010 roku bardzo efektownie (i drogo) wydano faksymilia odnalezionych dokumentów i zapisków geniusza.
Cimrman ma swoje ulice w Brnie, w Ołomuńcu i w czterech innych miejscowościach. Jest też nabrzeże Járy Cimrmana w Lipniku, który w ogóle nie leży nad wodą.
W 2005 roku Czesi wybierali największego Czecha w ogólnonarodowym konkursie na licencji BBC. Telewidzowie mogli głosować, na kogo chcą. W półfinale okazało się, że wygrywa Jára Cimrman. Telewizja czeska wydała oświadczenie, że zgodnie z zasadami konkursu nie może w nim startować osoba nieistniejąca. Liczba ataków, głosów krytycznych i listów, jakie musiała po tym na siebie przyjąć, była niespotykana. "Najważniejsze, że Jára Cimrman istnieje w naszych głowach" - napisał jeden z telewidzów.
BBC Worldwide oznajmiło, że konkurs ma na celu dyskusję, co jest fundamentem wielkości i jak się do tego fundamentu ma spuścizna danego bohatera narodowego oraz jego cechy. A postać wymyślona nie ma własnych cech - ma tylko cechy, które ktoś dla niej wymyślił. Cimrmana usunięto więc z dalszej rywalizacji. (Konkurs wygrał cesarz Karol IV, który wygrał także plebiscyt niemiecki).
To naprawdę unikat - napisał w "Lidovych Novinach" Vladimír Just, znany eseista i krytyk teatralny - modelem identyfikacyjnym z historii jest dla wielu Czechów mistyfikacja literacka.
"-Największy Czech to fikcja - powtórzył zadowolony kioskarz, u którego kupowałem tę gazetę. - I co z tego? Zawsze, proszę pana, kluczyliśmy, szwejkowaliśmy. Cimrman jest dla nas dobry, bo nie musimy stykać się z prawdą. A upieranie się przy prawdzie od czasów Habsburgów nie wychodziło u nas nikomu na dobre."
Po drugie: pomysł.
"Oszustom", czyli twórcom Járy Cimrmana, do głowy nie przyszło, że ich pomysł wytrzyma z sukcesem ponad 40 lat. Byli przekonani, że już druga sztuka, jaką napiszą w imieniu Cimrmana, będzie ostatnią.
Kiedy w programie radiowym - podczas "transmisji" z nieistniejącej bezalkoholowej winiarni Pod Pająkiem w 1966 roku - ogłosili, że oto odnaleźli pozostałości po wielkim geniuszu, wielu dało się nabrać.
Ladislav Smoljak (zmarły niedawno reżyser filmowy i aktor, obok Zdenka Sveráka jeden z głównych twórców fenomenu) tłumaczył, że wszystkie żarty i informacje o Cimrmanie mają być zawsze balansowaniem na granicy wiarygodności.
Dowcipy te nazywał dowcipami z opóźnioną eksplozją. Niewinne zdania, które "udają zdania normalne, wślizgują się do głowy widza i eksplodują dopiero w nim". Czytamy o geniuszu i trzeba sekundy, dwóch, żebyśmy złapali, że przecież w biednej serbskiej rodzinie nie może urodzić się bogaty hrabia Nikolic.
Jirí Šebánek, jeden ze współpomysłodawców, którego drogi ze Smoljakiem i Sverákiem rozeszły się dość szybko, preferował - jak mówił Smoljak - zbyt czarny humor. Rozgłaszał na przykład, że geniusz powoli pozbawiał się swoich organów wewnętrznych i w końcu chodził po świecie jako pusta cielesna skrzynka. Zaś Cimrman, uważali koledzy, nie może przy pierwszym wrażeniu wydawać się nieprawdopodobny.
Po trzecie: mistyfikacja jako gatunek narodowy (użyję pojęcia krytyka Justa).
W 2009 roku rzeźbiarz David Cverný wystawił w Brukseli głośną instalację "Entropa" na temat narodowych stereotypów w Europie. Rząd czeski zapłacił za udział 27 europejskich artystów w tym projekcie, ale szybko okazało się, że całe dzieło powstało w pracowni Czecha, zaś twórcy, ich życiorysy i strony internetowe zostały sfingowane.
W 2003 roku dwóch filmowców stworzyło wielką kampanię reklamową nieistniejącego supermarketu Czeski Sen i nakręciło antykonsumpcjonistyczny w swojej wymowie film o Czechach, którzy dali się nabrać na reklamę.
W 1911 roku Jaroslav Hašek (pięć lat przed powstaniem dadaizmu) stworzył fikcyjną Partię Umiarkowanego Postępu (w Granicach Prawa). Partia miała udawane mityngi wyborcze i fikcyjnych kandydatów. Przemówienia, odezwy i dokumenty partii to cały tom książki, z rozprawą przewodniczącego Haška "Największy pisarz czeski Jaroslav Hašek" na czele.
W 1817 r. czeski badacz Václav Hanka sfabrykował, a potem "znalazł" w mieście Dwór Królowej nad Łabą rękopis z XII wieku. Opiewano w nim wierszem zwycięstwa Czechów nad różnymi najeźdźcami. (Potem cudownie znalazł się jeszcze następny rękopis). Oba posłużyły do budowania tożsamości nie tylko czeskiej, lecz także słowiańskiej, miały być dowodem, że naród czeski wcześnie osiągnął wysoki stopień kulturowego i literackiego rozwoju.
Ponad sto lat trwała walka przeciwników i zwolenników rękopisów. Kto ośmielił się uznać je za falsyfikat, natychmiast był izolowany społecznie, opuszczony i szykanowany. Taki los spotkał sławnego czeskiego księdza, patriotę i językoznawcę Josefa Dobrovskiego, bo napisał: "Nie mamy prawa szczycić się skłamaną historią. Wystarczy nam to, co w niej jest prawdziwe. Kłamstwa zostawmy tym, którzy oprócz nich nie mają nic innego".
Po czwarte: popyt.
W pierwszym zdaniu ważnej czeskiej książki eseisty Josefa Jedlicki "Czeskie typy albo Popyt na naszego bohatera" (1992) czytamy, że czeska literatura nie ma żadnego bohatera z prawdziwego zdarzenia. Można ją przeorać na wszystkie sposoby, a nikogo w typie Rolanda, Parsifala, Robin Hooda, Tarasa Bulby czy Don Kichota się nie znajdzie. Oczywiście istniał św. Wacław, Hus czy Żiżka, ale są to postacie historyczne, a szukamy kogoś, w kogo można wlać standardowe wspólne wyobrażenie bohatera.
Cimrman jest więc, być może, wynikiem frustracji.
Po piąte: znaczenie Járy Cimrmana.
Celnie wyraziła to najbardziej znana w świecie czeska dokumentalistka Helena Teštíková.
Jako świeża absolwentka szkoły średniej z komunistycznej Czechosłowacji wyjechała do luksusowej willi na przedmieściach Bonn jako opiekunka do dzieci. Przeżyła szok, gdy po raz pierwszy w życiu zobaczyła zmywarkę do naczyń. Chciała swoim gospodarzom opowiedzieć o życiu kulturalnym Pragi, o filmach i spektaklach.
"Pierwsze nieporozumienie nastało - napisała niedawno w swoim blogu - kiedy usiłowałam opowiedzieć o niealkoholowej winiarni Pod Pająkiem i objawieniu naszego narodowego geniusza Járy Cimrmana.
Nie mogli zrozumieć, dlaczego taką osobę adorujemy, podziwiamy i z czego się śmiejemy. Wtedy właśnie poczułam swoją samotność. Po pewnym czasie doszła niechęć do miejsca, w którym się znajdowałam. Żadna zmywarka nie mogła wypełnić poczucia pustki, nudy, braku inspiracji i nieporozumienia".
Do tego przyszedł sierpień 1968 roku, wojska Układu Warszawskiego najechały Czechosłowację. Jej gospodarze zaproponowali, żeby została w Niemczech na stałe. "Nie, stokroć nie - mówiłam sobie. W kraju, gdzie do każdego dania musi być inna serweta, gdzie myśli się, że największym przejawem ludzkiego ducha jest auto marki Mercedes, a nie rozumie się Cimrmana, żyć nie będę!
W luksusowej kuchni oglądałam telewizję i widziałam radzieckie czołgi na ulicach Pragi. Za każdą cenę do domu! Mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że geniusz Jary Cimrmana swoim magnetyzmem przyciągnął mnie z powrotem do ojczyzny".
Niedawno korespondent czeskiego radia w Warszawie Petr Vavrouška spytał, dlaczego tyle mówimy w Polsce o patriotyzmie. Obserwował ubiegłoroczne kampanie wyborcze w Czechach i w Polsce. - W Polsce - powiedział - każdy polityk z każdej opcji mówił o patriotyzmie. W Czechach - żaden. Czego wy, Polacy, tak się boicie?
Być może, proszę państwa, uwielbienie dla Járy Cimrmana - w kulturze, gdzie tak mało mówi się o miłości do ojczyzny i niechętnie to uczucie nazywa - to forma patriotyzmu.
Po szóste: jedna odpowiedź.
Pytam Czechów o ich geniusza przy różnych okazjach. - Jak możecie wierzyć w kogoś, kto nie istnieje?
"-Ale to zupełnie tak jak u was, w katolickiej Polsce, prawda?"
źródło: http://wyborcza.pl/7,161389,22871277,falszywa-poledwica.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.22 12:06 ben13022 Ludzie, którzy zakładali KOR.

"Apel do społeczeństwa i władz PRL", którego sygnatariusze stwierdzali, że w związku z represjami wobec uczestników protestów w Radomiu, Ursusie i innych miastach konieczne są solidarność oraz wzajemna pomoc, i dlatego zawiązali Komitet Obrony Robotników, podpisało 14 osób: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński. Poniżej kilka słów o nich oraz o tych, którzy dołączyli do Komitetu jeszcze w 1976 r. - Halinie Mikołajskiej, Mirosławie Chojeckim, Emilu Morgiewiczu, Wacławie Zawadzkim, Bogdanie Borusewiczu i Stefanie Śreniowskim.
To on 23 września 1976 r. przekazał marszałkowi Sejmu Stanisławowi Gucwie "Apel do społeczeństwa i władz PRL". Nazwisko Andrzejewskiego otwierało alfabetyczną listę sygnatariuszy, co zdaniem Jacka Kuronia uwiarygodniało inicjatywę; był wszak jednym z najbardziej znanych polskich pisarzy, a wydany w 1948 r. "Popiół i diament" należał do lektur szkolnych. Podczas okupacji Andrzejewski związany był z konspiracją londyńską, ale po wojnie opowiedział się po stronie nowych władz. Bardzo krytycznie oceniał decyzję o wywołaniu powstania warszawskiego, pisał: Niepodobna nie nienawidzić ludzi, którzy spowodowali zniszczenie Warszawy. Żadne intencje nie mogą ich usprawiedliwić. Historia nie jest dziejami intencji, lecz czynów, i nawet ich tragizm nie zmazuje winy. W czasach stalinowskich wyróżniał się jako aktywny działacz i płomienny publicysta, ale szybko się otrząsnął, pisząc w 1953 r. krążący w odpisach "Wielki lament papierowej głowy". Z PZPR wystąpił w 1958 r., w 1964 r. podpisał List 34 przeciw cenzurze. Jako pierwszy pisarz tworzący w kraju pod własnym nazwiskiem wydał książkę w paryskiej "Kulturze" ("Apelacja", 1968). Zaprotestował publicznie przeciwko udziałowi WP w interwencji w Czechosłowacji w sierpniu 1968 r. Choć już mocno schorowany nie wahał się przystąpić do KOR-u. Publikował w drugoobiegowym "Zapisie". Zmarł w 1983 r. Ostatni wpis w jego esbeckiej teczce brzmi: Sposób zakończenia sprawy - śmierć figuranta.
Doktor filologii polskiej w chwili przystąpienia do KOR-u, wybitny poeta i tłumacz (przekładał Szekspira, angielskich poetów metafizycznych, współczesnych poetów amerykańskich, autor biblii tłumaczy "Ocalone w tłumaczeniu"). Autor niezapomnianych, napisanych z niewiarygodną ironią i dowcipem "Książek najgorszych", w których wykpiwał milicyjno-esbecko-propagandową literaturę PRL-u. Przez dwa lata należał do PZPR-u, uczestnik głodówki w maju 1977 r. w warszawskim kościele św. Marcina w obronie uwięzionych korowców. Wyrzucony z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i objęty całkowitym zakazem druku publikował w drugoobiegowych "Zapisie", "Pulsie" i "Krytyce". Był sygnatariuszem deklaracji założycielskiej Towarzystwa Kursów Naukowych i wykładowcą Latającego Uniwersytetu. W 1981 r. wyjechał do USA, gdzie objął katedrę literatury polskiej na Uniwersytecie Harvarda. Przez lata cierpiał na chorobę Parkinsona. Doktor honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Pochowany na cmentarzu w Cambridge w stanie Massachusetts.
Był w czwartej klasie liceum plastycznego w Gdańsku, gdy po raz pierwszy rozrzucał ulotki (przeciwko represjonowaniu studentów podczas Marca 1968 r.). Skazany na skutek donosu ulubionego nauczyciela (który wskazał też miejsce ukrywania się Borusewicza w stanie wojennym) na trzy lata więzienia, gdzie zdał maturę. Studiował na KUL-u, uczestniczył w duszpasterstwie akademickim, razem z kolegami przygotowywał założenie podziemnego wydawnictwa. Samorzutnie jeździł do Radomia z pomocą zebraną wśród gdańskich i lubelskich studentów, i to wówczas przypadkiem spotkał Mirosława Chojeckiego. Był jedynym członkiem KOR-u mieszkającym na Wybrzeżu, organizował Wolne Związki Zawodowe i obchody rocznic Grudnia 1970 r., wydawał "Robotnika Wybrzeża" i współpracował z "Robotnikiem". Należał do grupy, która przygotowała i zainicjowała strajk w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., o czym m.in. mówił tak: "Wiedziałem, że jeśli się nie uda albo poleje się krew, pójdę na lata do więzienia. Datę rozpoczęcia wyznaczyłem sam. Napisałem ulotkę wzywającą do obrony Anny Walentynowicz [działaczka WZZ-ów zwolniona z pracy], ułożyłem pierwsze postulaty. Miałem w Stoczni mniej więcej dziesięć osób, na których mogłem polegać". Był znakomitym konspiratorem i specjalistą od ucieczek; po raz pierwszy wymknął się bezpiece w 1968 r. i ukrył w lasach pod Sopotem, kilkakrotnie też gubił pościgi w stanie wojennym. Był jednym z przywódców podziemia w latach 80., a w III RP - posłem na Sejm i marszałkiem Senatu.
Syn zmarłej w tym roku Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej ps. "Kama", uczestniczki zamachu na Franza Kutscherę, a później żołnierza powstania warszawskiego. Związany z KOR-em od akcji pomocowej dla robotników Radomia - jako pierwszy zdobył niezbędne adresy i kontakty oraz natknął się na Borusewicza i poznał go z Jackiem Kuroniem. W KOR-ze odpowiadał za druk "Komunikatu" i "Biuletynu Informacyjnego". W 1977 r. współzakładał Niezależną Oficynę Wydawniczą NOWA, największe wydawnictwo podziemne drukujące m.in. zakazanego w PRL-u Czesława Miłosza. Był wówczas bardzo często zatrzymywany przez milicję i SB. W marcu 1980 r. został aresztowany pod sfingowanym zarzutem kradzieży powielacza, co stało się zaraz po wydaniu przez NOW-ą "Blaszanego bębenka" Güntera Grassa. Grass i inni zachodni pisarze podpisali apel o jego uwolnienie. W Sierpniu '80 organizował w Stoczni Gdańskiej powielarnie strajkowych wydawnictw. Gdy wyszedł do miasta, został aresztowany przez SB. Uruchamiał drukarnie Regionu Mazowsze. W stanie wojennym był we Francji, gdzie zorganizował wydawnictwo Kontakt i Studio Video Kontakt.
Uczestnik ruchu socjalistycznego oraz wojny 1920 r. W latach 30. bronił w procesach politycznych m.in. uczestników krwawo spacyfikowanych protestów w krakowskiej fabryce Semperit w marcu 1936 r. Brał udział w obronie Warszawy we wrześniu 1939 r. Trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Po wojnie skazany za próbę reaktywacji PPS - WRN, licencję adwokacką odzyskał dopiero w 1956 r. W KOR-ze należał do "starszych państwa", otaczających swego rodzaju parasolem ochronnym młodszych kolegów. Zebrania KOR-u często odbywały się w jego mieszkaniu, redagował "Komunikat" i współopracowywał "Raport madrycki" o łamaniu praw człowieka i obywatela. Nazywany "ostatnim romantykiem socjalizmu". Zmarł w Warszawie nazajutrz po wprowadzeniu stanu wojennego.
Z urodzenia lwowiak, który prawie całe życie spędził na warszawskim Żoliborzu. Nieformalny przywódca KOR-u, jeden z najważniejszych negocjatorów Okrągłego Stołu, współtwórca niepodległej Polski, poseł i dwukrotny minister pracy, pamiętany m.in. ze swych telewizyjnych pogadanek oraz darmowej zupy "kuroniówki", wydawanej na ulicach Warszawy. Człowiek niespożytej energii i pasji, wieczny buntownik, zawsze skory do zawierania kompromisów. Do pierwszej żony Grażyny zwykł mawiać, że została stworzona na żonę kryminalisty. Istotnie jego życie w PRL-u wyznaczały kolejne odsiadki. Zaczynał jako działacz komunistyczny oraz instruktor czerwonego harcerstwa, twórca drużyn walterowskich. Później stał się komunistą rewizjonistą, w 1964 r. napisał z Karolem Modzelewskim "List otwarty do członków partii", za co został skazany na trzy lata więzienia. 8 marca 1968 r. nie wziął udziału w wiecu na Uniwersytecie Warszawskim, bo już rankiem został aresztowany, a potem skazany na trzy i pół roku więzienia za organizowanie wystąpień studenckich. Jego mieszkanie, a zwłaszcza aparat telefoniczny o numerze 39 39 64 stały się skrzynką informacyjną i kontaktową KOR-u. Jako pierwszy przełamał monopol informacyjny władzy, dzwoniąc z informacjami do korespondentów zagranicznych, Radia Wolna Europa czy BBC. Aresztowany w 1977 r. w ramach przygotowań do procesu KOR-u, do którego ostatecznie nie doszło, i w Sierpniu 1980 r., podczas strajków na Wybrzeżu. Jako jeden z najważniejszych doradców NSZZ "Solidarność" został internowany 13 grudnia 1981 r. i postawiony przed sądem za "próbę obalenia przemocą ustroju PRL" (groziła za to kara śmierci). W sumie odsiedział dziewięć lat, ale nigdy nie domagał się rewanżu od swoich prześladowców. Po odzyskaniu niepodległości równie chętnie pomagał polskim pokrzywdzonym, jak i Ukraińcom czy prześladowanym Chińczykom. Pod koniec życia, bardzo już schorowany, w jednej z ostatnich audycji telewizyjnych zwracał się do przyjaciół, by po jego śmierci nie zabrakło w budżecie pieniędzy na edukację i wychowanie młodzieży w szacunku do mniejszości. Gdy umarł, na polecenie dalajlamy we wszystkich tybetańskich klasztorach biły dzwony.
Wybitny ekonomista, działacz socjalistyczny jeszcze sprzed I wojny światowej, przyjaźnił się m.in. z przyszłymi bolszewikami, np. z Karolem Radkiem, ale po uzyskaniu przez Polskę niepodległości stanął po drugiej stronie barykady. Przed II wojną wykładał na warszawskiej SGH i protestował przeciwko gettu ławkowemu. Znał się i przyjaźnił z czołowymi politykami II RP, ale nie szczędził im krytyki. W czasie okupacji prowadził Miejską Szkołę Handlową będącą przykrywką dla nielegalnej działalności SGH z kompletem wykładów i seminariów, łącznie z magisterskimi i doktoranckimi. Zawsze słynął z odwagi cywilnej. Był aktywny w Klubie Krzywego Koła, sygnatariusz Listu 59, protestu przeciw wpisaniu do konstytucji PRL zapisu o kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu z ZSRR (1975/76). Jako prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w trakcie wykładu zwrócił się do rządzących tymi słowy: "Parszywą politykę, panowie, prowadzicie", i otwarcie też krytykował Gierka za służalczość wobec Moskwy (będąc przy tym do 1977 r. członkiem PZPR). Zebrania KOR-u często odbywały się w jego wypełnionym antykami mieszkaniu. Był dobrze po dziewięćdziesiątce, gdy na pierwszym zjeździe "Solidarności" ogłosił deklarację o samorozwiązaniu KSS KOR.
Ze względu na przymioty ducha zwany przez kolegów prezydentem. Znakomity krytyk literacki i historyk literatury, ale z temperamentu działacz społeczny i polityczny. Pisał niewiele, lecz jego esej "Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy" należy do kanonu polskiej publicystyki politycznej. Żołnierz powstania warszawskiego, do którego poszedł bez nadziei na sukces, uznając, że tak trzeba. Choć był lewicowcem i w latach 80. próbował reaktywować PPS, po wojnie nie komunizował. Niezwykle czuły na niesprawiedliwość, nieprzyzwoitość, nacjonalizm, ksenofobię i megalomanię. Redaktor działu kulturalnego w odwilżowym tygodniku "Po Prostu", współtwórca Klubu Krzywego Koła i loży masońskiej Kopernik, odtworzonej na początku lat 60. Inicjator Listu 34, protestu przeciwko partyjnej polityce kulturalnej i cenzurze. Przekazał paryskiej "Kulturze" "List otwarty do członków partii" Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. Po wydarzeniach grudniowych próbował bezskutecznie organizować protest polskiej inteligencji, później jeździł do Radomia i Ursusa obserwować poczerwcowe protesty, zbierał pieniądze, organizował pierwszą pomoc. Ciężko chorował na serce i na pierwszym zjeździe "Solidarności" zasłabł przy mikrofonie, gdy grupa "prawdziwych Polaków" zakwestionowała rolę KOR-u w walce o demokrację. Ze szpitala napisał do zjazdu: Nie wytrzymuję hipokryzji i faryzeizmu u tych, których miałem, jeśli nie za przyjaciół, to przynajmniej za towarzyszy walki . Po ogłoszeniu stanu wojennego pojechał do Ursusa i był z robotnikami do pacyfikacji strajku. Napisał pierwszą historię KOR-u. Z leczenia w Wielkiej Brytanii wrócił na proces członków dawnego KOR-u i został natychmiast aresztowany. W wyborach w czerwcu 1989 r. (startował na senatora z Radomia) próbowali go utrącić m.in. lokalni hierarchowie i duchowni. Był agnostykiem, ale też - jak mawiał Kuroń - "prawdziwym chrześcijaninem". Choć proboszcz warszawskich Powązek odmówił mu katolickiego pogrzebu, to kondukt prowadziło czterech księży.
Harcerz Czarnej Jedynki, drużyny zawiązanej z warszawskim Liceum im. Tadeusza Reytana i nawiązującej do przedwojennych tradycji skautingu. W 1968 r. więziony przez cztery miesiące za udział w protestach studenckich. Organizator Gromady Włóczęgów, grupy starszoharcerskiej, której członkowie po Czerwcu '76 jako jedni z pierwszych jeździli z pomocą do Ursusa i Radomia. Niektórzy uważają, że to on wymyślił nazwę "Komitet Obrony Robotników". Bardzo zaangażowany i "trudny w obsłudze", z reguły sfrustrowany i niespełniony. Kuroń pisał: Nie szło się z Antkiem dogadać, bo podejrzenia przesłaniały mu jasność widzenia. Wszędzie dostrzegał frakcje i spiskujące koterie. Oczywiście przeciw niemu. A przecież był to facet, który odegrał niewątpliwie wielką rolę przy tworzeniu KOR-u. Gdy tworzył się KOR, Macierewicz miał skrajnie lewicowe poglądy, a jego idolem był m.in. Ernesto Che Guevara. Wcześniej zbierał podpisy przeciwko przyjazdowi do Polski prezydenta USA Richarda Nixona z powodu wojny w Wietnamie. W KOR-ze nie wypominano mu poglądów. Gdy korowcy postanowili utworzyć pismo "Głos", funkcje redaktorów naczelnych mieli pełnić Macierewicz i Adam Michnik. Już w pierwszym numerze Macierewicz nie wydrukował tekstu Michnika. Od tego momentu było wiadomo, że w "Głosie" nie pojawią się nazwiska Kuronia, Jana Lityńskiego i Seweryna Blumsztajna. Z drugiej strony secesja "Głosu" uratowała istnienie "Biuletynu Informacyjnego", który miał być zamknięty, i przyspieszyła powstanie "Krytyki", najważniejszego kwartalnika opozycji lat 70. W pierwszej "Solidarności" stał się jednym z liderów "prawdziwych Polaków", ludzi tropiących w związku Żydów i lewicę. "Ale - jak wspomina Seweryn Blumsztajn - etos KOR-u miał również działanie wychowawcze. Antek, dla którego KOR był wielkim awansem towarzyskim, po raz pierwszy wypowiedział się publicznie przeciwko lewicy laickiej dopiero po rozwiązaniu KSS KOR". W stanie wojennym został internowany, ale zdołał uciec z obozu. Zgłaszał pomysły sojuszu "Solidarności", wojska i Kościoła, wprawiając tym w zdumienie niemal całą opozycję. Przeciwnik Okrągłego Stołu. Wykonawca, jako minister spraw wewnętrznych, uchwały lustracyjnej z 1992 r. Dzisiaj szef MON. Mistrz insynuacji i - jak sam mówi - "skrótów myślowych". Było nim np. pomówienie szefów dyplomacji III RP o bycie szpiegami Moskwy. Zwolennik obrony terytorialnej, w której widzi miejsce dla członków Obozu Narodowo-Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej. Stefan Niesiołowski powiedział o Macierewiczu, że gdyby znalazł się w niebie, skłóciłby ze sobą Trójcę Świętą.
Pierwsza dama polskiego teatru w latach 60. i na początku 70. Żona pisarza Mariana Brandysa. Gdy związała się z opozycją, Erwin Axer, dyrektor i reżyser Teatru Współczesnego w Warszawie, powiedział: "Z wielkiej aktorki stajesz się dyletantką w polityce". Odpowiedziała, że interesuje ją nie polityka, tylko moralny aspekt rzeczywistości; skoro wie, jak wygląda PRL, nie może udawać, że nie wie. A po lekturze książki "Teatr i film III Rzeszy" pisała (choć nigdy nie grała w socrealistycznych produkcyjniakach): Nagrody i bankiety, nie tyle u Goebbelsa, co u Bieruta, Sokorskiego, Cyrankiewicza (...). Jestem członkiem pewnego obrzydliwego monopolu, monopolu propagandy. Mimo nacisku władzy Axer nie wyrzucił Mikołajskiej z pracy, choć nie mogła występować na scenie. W 1975 r. podpisała się pod Listem 59 przeciwko zmianom w konstytucji PRL. Wtedy znalazła się na indeksie, miała zniknąć z teatru, telewizji i prasy. Po akcesie do KOR-u niemal natychmiast została poddana bezprzykładnym naciskom i szykanom w postaci anonimów z pogróżkami, przecinania opon i przewodów hamulcowych w samochodzie, ubliżania na ulicy. Mimo to jeździła na procesy, pomagała potrzebującym, ale po najściu mieszkania Brandysów chuligańskiej jaczejki, przedstawiającej się jako "robotnicy z Ursusa", próbowała popełnić samobójstwo. Gdy w czasach pierwszej "Solidarności" wróciła na scenę i widownia witała ją entuzjastycznie, mówiła z goryczą, że publiczność traktuje ją nie jak aktorkę, lecz nową Emilię Plater. Internowana w stanie wojennym. W 1986 r. zachorowała na raka. 4 czerwca 1989 r. zaniesiono ją na noszach do lokalu wyborczego, zmarła w 17. dniu istnienia nowej Polski.
Wilnianin z urodzenia, prawnik i dziennikarz. Redaktor pierwszego pisma drugiego obiegu pt. "Biuletyn", które w latach 60. ukazywało się w Polsce. W PRL-u jeden ze współtwórców (m.in. ze Stefanem Niesiołowskim i Joanną Szczęsną) konspiracyjnej organizacji antykomunistycznej Ruch, zdemaskowanej przez SB. Choć był radykalnym antykomunistą, to jednak sprzeciwiał się podpaleniu Muzeum Lenina w Poroninie - wskutek donosu działaczy Ruchu go aresztowano, a Morgiewicza skazano na cztery lata. Po wyjściu opracował raport o stanie polskiego więziennictwa, który wysłał do Amnesty International, za co ponownie trafił za kratki. Od 1975 r. należał do AI. Gdy w październiku '76 wyszedł na wolność, Kuroń zaproponował mu członkostwo w KOR-ze. Morgiewicz wystąpił z Komitetu niecały rok później, by związać się z opozycyjnym Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Jak mówił, zrobił to ze względów ideowych i towarzyskich. Internowany w stanie wojennym, wyjechał na leczenie do RFN. Współpracował z Radiem Wolna Europa. Wrócił do Polski w 1990 r. i podjął pracę w Senacie jako prawnik.
Ciepły, pogodny, otwarty, jak cień towarzyszył Antkowi Macierewiczowi - pisze o nim Kuroń w "Gwiezdnym czasie". Poznali się na wodniackich wakacjach na Mazurach: Naimski - jeszcze uczeń warszawskiego Liceum im. Tadeusza Reytana, Macierewicz - opozycjonista po więzieniu w Marcu '68. Był harcerzem Czarnej Jedynki i członkiem Gromady Włóczęgów. Jeździł z pomocą do Ursusa i Radomia (należał do najbardziej zaangażowanych), pisywał w "Głosie", w 1977 r. został aresztowany w ramach przygotowań do procesu KOR, wyszedł dzięki amnestii ogłoszonej 19 lipca 1977 r. W 1980 r. organizował Region Mazowsze "Solidarności", w 1981 r. wyjechał na stypendium do USA (z wykształcenia jest biologiem i chemikiem), w Ameryce organizował komitet pomocy "Solidarności". Wrócił w 1984 r. Sprzeciwiał się Okrągłemu Stołowi, działał w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. Gdy Macierewicz jako szef MSW w 1992 r. realizował lustracyjną uchwałę Sejmu, Naimski był szefem Urzędu Ochrony Państwa. Wówczas pracownicy Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN - gdzie wcześniej pracował i których chwalił publicznie za niesioną mu pomoc w latach 70. i 80. - napisali: Tym razem będziemy bronić ludzi przez pana skrzywdzonych. Wstąpił do Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego. Gdy Macierewicz utworzył kanapowy Ruch Katolicko-Narodowy, nie zabrakło tam Naimskiego.
Jako gimnazjalista związał się z ruchem socjalistycznym, podczas I wojny był legionistą. Bił się o Polskę, ale wojował też z II RP: jako adwokat bronił za darmo przed sądami socjalistów i komunistów. W czasie okupacji niemieckiej nosił pseudonim "Traugutt" i był zastępcą delegata rządu na kraj z ramienia PPS. W 1945 r. znalazł się w grupie przywódców Polski Podziemnej, którzy zostali podstępnie aresztowani przez NKWD, wywiezieni do Moskwy i oskarżeni w "procesie szesnastu". Został skazany na pięć lat więzienia, ale wyrok był przedłużany; wrócił do Polski dopiero w 1955 r., dwa lata po śmierci Stalina. Pisywał listy do władz PRL-u np. z żądaniem uczczenia legionistów Piłsudskiego, domagał się sprowadzenia prochów przywódców Polski Podziemnej, którzy zmarli w sowieckich łagrach i więzieniach. Gdy w 1977 r. zamknięto działaczy KOR-u, chodzący o lasce Pajdak domagał się w Prokuraturze Generalnej, by jego też aresztować. W 1981 r., już po rozwiązaniu KOR-u, został pobity przez "nieznanych sprawców". Miał wówczas 86 lat. Bronił się swą nieodłączną laską.
Z wykształcenia filolog klasyczny, z powołania wychowawca - przed wojną był dyrektorem Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Nowogródku, został wyrzucony, gdy odmówił zlikwidowania lekcji w języku białoruskim. W czasie okupacji był m.in. dowódcą warszawskiego Kedywu, elitarnego oddziału AK, walczył w powstaniu warszawskim, dwukrotnie odznaczony Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Działał w antykomunistycznej konspiracji, był członkiem I zarządu WiN. Aresztowany w 1947 r. i skazany na dziesięć lat więzienia. W ostatnim słowie poprosił sąd o łagodny wyrok dla jednego ze współoskarżonych. W KOR uczył młodszych elementarnych zasad konspiracji koniecznych np. przy organizowaniu nielegalnej poligrafii i druku bibuły - mawiał, że konspiracja polega nie tylko na tajności i usprawiedliwionej ostrożności, lecz też na tym, by każdy czuł się odpowiedzialny za kolegów. Na pogrzebie Rybickiego Jan Józef Lipski powiedział: "Reprezentował w Komitecie siebie samego, swoją wielką postać, wspaniałą osobowość, ale był również symbolem wielkiej legendy Armii Krajowej. Niektórzy z nas byli tej armii żołnierzami, ale wielkim bohaterem był właśnie on". Naczelnik Szarych Szeregów Stanisław "Orsza" Broniewski dodał: "Składamy do grobu sumienie Armii Krajowej".
W II RP była jedną z pierwszych kobiet noszących togi adwokackie. Urodziła się w Wiedniu, wychowała w Warszawie, w zamożnej rodzinie zasymilowanych Żydów. Gdy zamieszkała w Krakowie, zasłynęła obroną przed sądami robotników strajkujących w fabryce Semperit (1936 r.) i działaczy komunistycznych. Działała w PPS-ie, w czasie okupacji w Żegocie, po wojnie broniła AK-owców, w tym Kazimierza Moczarskiego, co opisała w książce "Widziane z ławy obrończej", wydanej w paryskiej "Kulturze". Udzielała się w Klubie Krzywego Koła, broniła studentów po Marcu '68 i to wówczas odebrano jej prawo wykonywania zawodu. Mimo to w dalszym ciągu udzielała młodym opozycjonistom porad prawnych. Podpisała List 59, a rok później - list solidarności z robotnikami Ursusa i Radomia. W jej mieszkaniu zbierała się komisja redagująca komunikaty KOR-u. Umarła dwa miesiące przed Okrągłym Stołem. Choć oficjalna data jej urodzin była znana, najbliżsi twierdzili, że w powojennym bałaganie odjęła sobie kilka lat, lecz nigdy nie odkryto ile.
Do PPS-u wstąpił jako nastolatek, pisywał do "Robotnika", walczył jako ochotnik w wojnie z bolszewikami, w maju 1926 r. jako zdeklarowany piłsudczyk stanął po stronie Marszałka. Był wzorem społecznika: organizował kasy chorych, należał do Instytutu Gospodarstwa Społecznego - grupy eksperckiej związanej z PPS-em, działał w Stowarzyszeniu Budowy Domów dla Dozorców i Służby Domowej. W 1928 r. został posłem (jak wspominają działacze KOR-u, zebrania Komitetu prowadził jak marszałek Sejmu). W czasie wojny był więźniem obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Nie chciał wracać do komunistycznej Polski (zrobił to dopiero w 1955 r. za namową swego syna Andrzeja, znanego pisarza). Mieszkał w Szwajcarii, gdzie organizował polskie szkolnictwo na wychodźstwie. Po powrocie pracował w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN. Jeden z najstarszych członków KOR-u. Był już emerytem, gdy w ramach antykorowskich represji został usunięty z Komisji Demograficznej PAN.
Łodzianin i jedyny w tym mieście członek KOR-u. Socjolog, w Marcu '68 wyrzucony z Uniwersytetu Łódzkiego za organizowanie protestów studenckich, człowiek o wielkiej wrażliwości społecznej, bardzo odważny i pełen niekonwencjonalnych pomysłów (wysyłał np. na Wybrzeże drukowane w Łodzi egzemplarze "Robotnika" ukryte w skrytkach pociągu Łódź - Gdynia). Gromadził wokół siebie nie tylko ludzi sympatyzujących z działalnością KOR-u, ale też członków innych grup opozycyjnych. Między innymi namówił do współpracy środowisko redagujące i wydające podziemny "Puls" oraz działaczy Konfederacji Polski Niepodległej Leszka Moczulskiego. W stanie wojennym internowany. Latem 1982 r. uciekł z więzienia w Łowiczu i ukrywał się ponad dwa lata w Łodzi i w Krakowie, organizując druk podziemnych wydawnictw. Został aresztowany z plecakiem pełnym bibuły w pociągu z Łodzi do Warszawy. Siedział do 1986 r. Był rolnikiem, prywatnym przedsiębiorcą, przez jakiś czas bezrobotnym. Łódzcy opozycjoniści lat 70. i 80. twierdzili, że bez Śreniowskiego grupy dysydenckie zawiązałyby się w mieście o wiele później.
Erudyta, znakomity varsavianista i kolekcjoner książek (przed wojną prowadził wysyłkowy antykwariat). Za działalność w PPS-ie więziony w Cytadeli, ochotnik wojny 1920 r., podczas okupacji trafił do warszawskiego getta, prowadził tajne nauczanie w języku polskim, zajmował się kolportażem podziemnej prasy i przeszmuglował kilka sztuk broni. W getcie stracił żonę. Opuścił je po wielkiej akcji wywózek we wrześniu 1942 r. Nigdy nie wrócił do przedwojennego nazwiska. Po wojnie do 1948 r. był naczelnym redaktorem Spółdzielni Wydawniczej "Wiedza", związanej z istniejącym jeszcze PPS-em (wydał debiuty Stanisława Dygata, Tadeusza Borowskiego czy wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego). Wyrzucony z PPS-u za protesty przeciwko zjednoczeniu z PPR-em. Zapisał się do PZPR-u na fali październikowej odwilży, ale kiedy z partii wyrzucono Leszka Kołakowskiego, odszedł. W czasach KOR-u nękany przez SB telefonami i pogróżkami mawiał: "Już i tak nie umrę młodo".
Miał wygląd biblijnego proroka, a współpracownicy z KOR-u mawiali, że jest żywym dowodem na istnienie Boga. W czasie wojny współpracował z Żegotą, był naczelnym kapelanem Szarych Szeregów i tłumaczył młodzieży idącej do powstania warszawskiego, że zabijanie, również wrogów, zawsze jest złem. Był wielbicielem filozofii Mahatmy Gandhiego i pacyfistą, wierzył w Kościół służący człowiekowi i przy okazji ubogi. Jackowi Kuroniowi, który powiadał, że jest ateistą, powtarzał: "Masz miłość, więc masz Boga, a kto ma Boga, ten nie potrzebuje religii. Szukać oczywiście trzeba całe życie, ale nie myśl, że dużo więcej znajdziesz". W 1953 r. po internowaniu prymasa Stefana Wyszyńskiego, gdy władze podały, że stało się to za zgodą biskupów, Episkopat nie ogłosił dementi. Wówczas ks. Zieja wygłosił kazanie w warszawskim kościele Wizytek i skrytykował milczenie hierarchów. Dostał nakaz opuszczenia Warszawy (w sprawę wmieszał się premier Józef Cyrankiewicz) jako "uciążliwy obywatel". Jego kazanie z 17 września 1974 r., w 35. rocznicę napaści ZSRR na Polskę, przeszło do historii i uczyniło go popularnym w kręgu ludzi, którzy później tworzyli KOR. Mówił nie tylko o pojednaniu polsko-rosyjskim, ale też o prawie narodów białoruskiego, ukraińskiego, litewskiego do samostanowienia. Adam Michnik pokazał treść kazania Antoniemu Słonimskiemu. Poeta odpowiedział z właściwą sobie ironią: "Niezwykłe. Ale z drugiej strony... Ma 79 lat, sztuczną zastawkę w sercu i wierzy w Boga, więc co mu mogą zrobić?". W KOR-ze przewodniczył Radzie Funduszu Samoobrony Społecznej odpowiedzialnej za rozdział pieniędzy dla represjonowanych.
Nazywano go żartobliwie "Kasztanką" (takie imię nosiła ulubiona klacz Józefa Piłsudskiego), bo Ziembiński był zafascynowany Marszałkiem. Jako nastolatek działał w antyhitlerowskiej konspiracji, próbował w 1942 r. dostać się do wojsk polskich na Zachodzie. Przejechał całe Niemcy i został złapany dopiero we Francji. Trafił do obozu pracy w Karlsruhe. Po wyzwoleniu wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wrócił do kraju w 1947 r., kilka lat później stracił pracę w wydawnictwie Czytelnik za odmowę uczczenia śmierci Stalina, a w 1968 r. - w agencji Interpress za krytykowanie antysemickiej nagonki wszczętej po przemówieniu Władysława Gomułki w czerwcu 1967 r. Działał w warszawskim KIK-u i w Klubie Krzywego Koła. W 1971 r. stanął przed sądem w Piszu za wykład dla harcerzy o traktacie ryskim kończącym wojnę 1920 r. Dostał rok więzienia. Organizował niezależny od władzy ruch kombatancki, a także obchody rocznicowe i patriotyczne, np. 11 Listopada. Do KOR-u należał około roku; nie odpowiadały mu świeckie i lewicowe poglądy większości. Odszedł po przypadkowym konflikcie z Jackiem Kuroniem (Ziembiński mylnie sądził, że Kuroń usunął jego podpis pod jednym z listów protestacyjnych). Został jednym z twórców Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Przeciwnik Okrągłego Stołu. Ostatnie lata poświęcił budowaniu w Warszawie pomnika Poległym i Pomordowanym na Wschodzie.
Konrad Bieliński, Seweryn Blumsztajn (obaj 31.10.1976 r.), Bogdan Borusewicz (22.11.1976 r.), Andrzej Celiński (31.10.1976 r.), Mirosław Chojecki (30.10.1976 r.), Jerzy Ficowski (30.05.1978 r.), Stefan Kaczorowski (15.01.1977 r.), ks. Zbigniew Kamiński, Jan Kielanowski (obaj 23.07.1977 r.), Wiesław Piotr Kęcik (16.10.1978 r.), Leszek Kołakowski (31.10.1976 r.), Anka Kowalska (15.01.1977 r.), Jan Lityński (31.10.1976 r.), Adam Michnik (29.04.1977 r.), Halina Mikołajska (29.09.1976 r.), Ewa Milewicz (30.04.1980 r.), Emil Morgiewicz (30.10.1976 r.), Jerzy Nowacki (16.10.1978 r.), Wojciech Onyszkiewicz (15.01.1977 r.), Zbigniew Romaszewski (31.10.1976 r.), Józef Śreniowski (22.11.1976 r.), Maria Wosiek, Henryk Wujec (oboje 31.10.1976 r.) i Wacław Zawadzki (30.10.1976 r.).
Źródło: http://wyborcza.pl/alehistoria/1,121681,20704532,ludzie-ktorzy-zakladali-kor.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.05.03 19:19 bravasphotos Tarragona Propers Esdeveniments Upcoming Events Próximos Eventos

Benvingut,
Aquest post és una llista ampliada de tots els esdeveniments que succeeixen a la província de Tarragona.
Si falta alguna informació, missatge amb un enllaç i descripció, si us plau!
De mica en mica, s'omple la pica!
Moltes gràcies.
Welcome,
This post is an expanded list of all the events happening in the province of Tarragona.
If any information is missing, message me with a link and description, please!
Thank you very much.
Bienvenido,
Este post es una lista ampliada de todos los acontecimientos que suceden en la provincia de Tarragona.
Si falta alguna información, mensaje mi con un enlace y descripción, ¡por favor!
Muchas gracias.

Propers Esdeveniments Upcoming Events Próximos Eventos 2016

Nom / Name / Nombre Data Date / Fecha Descripció / Description / Descripción Estat / Status / Estado
Tapas Capital 14/4 - 8/5 Gastronomy Finished
Wine & Cava Tour Tarragona 16/4 - 9/9 History, Wine & Cava Tasting Finished
Youth Theatre 26/4 - 15/5 Auditorium Finished
Tarragona Walks 3, 10, 17, 24 & 31/5 + 7 & 14/6 Healthy, Social Finished
Nordic Walking 8/5 Healthy Finished
Tàrraco a Taula 13/5 - 29/5 Gastronomy, Part of Tarraco Viva, Més/More/Más Finished
Sant Maties / Saint Matthias 14/5 -16/5 Cultural, Holiday, Local Finished
Tarraco Viva 15/5 - 29/5 History, Holiday Finished
Dia Internacional dels Museus / International Museum Day 18/5 Event, Museum Finished
La Nit dels Museus / Night of The Museums 21/5 Event, Museusm Finished
TEDxPlaçadelForùm 27/5 Event, Informative Finished
Corpus Christi 29/5 Holiday Finished
Arte et Marte 3/6 - 5/6 Event, History Finished
Minipop Festival 3/6 - 5/6 Holiday Finished
Diada del Vermut 4/6 Gastronomy Finished
Ajuda nens amb càncer 5/6 Event Finished
Festival Canya Curta 5/6 Gastronomy Finished
Teatre Escolar Tarragona 9/6 & 10/6 Theatre Finished
Local, Tarragona Wine 10/6 - 12/6 History, Holiday, Local, Wine Tasting Finished
World Tapas Day 16/6 Gastronomy Finished
Brickània Lego 18/6 & 19/6 Event, Exhibition Finished
Sant Joan 23/6 & 24/6 Holiday Finished
Castells 24/6 - 2/9 Cultural, Holiday Finished
Sant Pere 29/6 Holiday Finished
Alpec Sardanista 3/7 Cultural, Historical, Local Finished
Mare de Déu del Carme 16/7 Cultural, Holiday Finished
Rei Artús 16/7 Event, History Finished
Living History 29/7 - 5/9 Cultural, Event, History Finished
Sant Roc 16/8 Cultural, Holiday Finished
Jaume I Festival 1/9 - 4/9 History, Re-enactment Finished
La Diada / National Day of Catalonia 11/9 Cultural, History, Holiday Finished
Santa Tecla 15/9 - 24/9 Cultural, Holiday Finished
Concurse de Castells 1/10 & 2/10 Cultural, Holiday Finished
Clickània 8, 9, 15 & 16/10 Event Finished
Fiesta Nacional de España 12/10 Holiday Finished
Medieval Market 14/10 - 16/10 Historical Finished
Napoleon's Siege 21/10 - 23/10 Historical Finished
Terrània 23/10 - 25/10 Event, Pottery Finished
Arrossos Creatius 27/10 - 13/11 Gastronomy Finished
Bicicletada Popular 30/10 Sport Finished
Tots Sants 1/11 Cultural, Holiday Finished
Firs de l'Oli 25/11 - 5/12 Cultural, Gastronomy Finished
Safrània 5/11 & 6/11 Event, History, Local Finished
REC, Tarragona International Film Festival 1/12 - 6/12 Event, Film Finished
Nadal / Navidad / Christmas 25/12 Holiday Upcoming
L'Home Dels Nassos 31/12 Cultural, Holiday Upcoming

Post Scriptum Post Scríptum

  • Totes les dates estan escrits en l'estil europeu, Dia/Mes/Any, 1/1/2016, o 1/Gene2016.
  • All dates are written in the European style, Day/Month/Year, 1/1/2016, or 1/January/2016.
  • Todas las fechas están escritos en el estilo europeo, Día/Mes/Año, 1/1/2016, o 1/Enero/2016.
submitted by bravasphotos to Tarragona [link] [comments]